Dom Maklerski Banku BPS
Jacek Borawski

Edukacyjnie

Data: piątek, 5 Kwiecień, 2019
Autor: Jacek Borawski

Elliottem go czyli Hi or Lo (wpis z środa, 14 lipca 2010)

       W ostatnim okresie pojawiły się komentarze i felietony wieszczące nadejście wielkiego krachu. Tradycyjnie już chyba od 15 lat Robert Prechter wielki elliotowski mag przestrzega. Popatrzmy zatem okiem zwykłego elliotowskiego śmiertelnika na budujące się zagrożenia, a być może szanse dla amerykańskich indeksów widzianych przez pryzmat indeksu Dow Jones Industrial Average. Jest to jeden z najstarszych znanych indeksów giełdowych świata. Jego początki notowań sięgają końca XIX wieku. (możliwe że mam niepełne dane).

Czytaj cały artykuł

Data: środa, 3 Kwiecień, 2019
Autor: Jacek Borawski

Nie dajmy się zwariować (z poprzedniego bloga ŚRODA, 22 WRZEŚNIA 2010)

                                          

       Dzień zapowiadał się zupełnie tak, jak każdy inny wcześniej, prozaicznie. Rolnik ze wsi Pottero w Stanie Connecticut John Simon Blucher przeciągnął się z rana, ziewając długo i głośno. Za oknem dżdżyło. Godzina 7:47 oznaczała, że tym razem obudził się później niż zazwyczaj. Ssanie żołądka wymusiło na nim okrzyk w kierunku krzątającej się już w kuchni żony. Po założeniu szlafroka wszedł do kuchni. Zażyczył sobie płatków kukurydzianych z mlekiem. Oczytaną żonę zaniepokoiło takie stanowisko męża. Nigdy wcześniej nie jadał płatków na śniadanie. Pamiętając historię swojego kraju, pani Blucher zadzwoniła do kilku stacji radiowych i telewizyjnych. Już po kilku godzinach przed domem małżeństwa pojawiły się ABC, BBC, CBC, DBC, EBC, FBC i TVN24. OBC-iachTV jako jedyna stacja zignorowała ten telefon. Na miejscu pojawili się również pracownicy renomowanych biur maklerskich. Analitycy szybko dostrzegli związek obecnej sytuacji z tą, jaka miała miejsce we wrześniu 1929 roku. Również wtedy, podczas pamiętnych (jednak słonecznych) dni, wspominano Malcolma Spielera rolnika ze wsi położonej 144 mile (Fibonacci) od obecnego miejsca zamieszkania Blucherów. Historia wydawała się prawie identyczna. Analitycy zauważyli że odległość z Wall Street do miejsca zamieszkania Spielerów jest podobna jak Blucherów. Co ciekawe, odległość ta również znajduje się w ciągu Fibonacciego. Znawcy tematu jednoznacznie doszukują się podobieństwa obu wydarzeń. W efekcie domniemań, sądów, faktów i hipotez można założyć, że krach ogólnoświatowy będzie miał miejsce 9 X 2010. Co bardziej bystrzy analitycy podają godzinę zdarzenia posługując się metodami klasycznego przełożenia od czasu ziewnięcia rolnika w 1929 roku do momentu paniki i krachu. Wynosi dokładnie 18 dni 7 godzin oraz 16 min i 24 sekundy. Stąd wnioskować można, że krach odbędzie się o 9:45 czasu nowojorskiego. Wnikliwi analitycy zwrócili uwagę na fakt, że 13 dni wcześniej przed ziewnięciem miało miejsce dziwne zdarzenie. Byk (symbol hossy) w zagrodzie położonej 21 (Fibonacci) mil od państwa Blucher padł rażonym piorunem. Amerykanie dodatkowo zwracają uwagę, że anagram cyfry miesiąca TEN (październik – 10 miesiąc roku) – układa się w NET co znaczy że przyczyną krachu będą problemy w sieci internetowej całego świata. A ENT z kolei brzmi jak END, co oznacza jak wiadomo koniec. Dodatkowo Polacy zwrócili uwagę że TNE może oznaczać pośpieszną, wręcz paniczną chęć do zamykania pozycji. A ETN brzmi jak ETNA. To ostrzeżenie przed wybuchem paniki tak silnej porównywalnej z wybuchem wulkanu. Analitycy dostrzegli także zależności związane z typowym czasem pobudki Bluchera o 7:47 inaczej niż dotąd. To może coś oznaczać – Suma cyfr daje 18. Ponieważ zazwyczaj budził się on o 7:29 tu również pojawia się liczba 18 – w tym wypadku minut różnicy. Jak wiadomo 18 to 3 szóstki, a co to oznacza, nie trzeba tego nikomu tłumaczyć. Maklerzy renomowanych biur maklerskich poinformowali już o tym zdarzeniu swoich wiodących klientów. Ameryka finansowa wstrzymuje oddech.

Inwestorzy i analitycy pasjami uwielbiają szukać zależności przyczynowo-skutkowych, które pozwolą im odnaleźć klucz zależności w świecie finansów. Pomimo komputerów potrafiących  przyśpieszyć proces dedukcji, obliczeń danych etc. zmieniło się to o tyle, że zamiast szukając istotnych zależności, płodzi się następne nowe zależności. W efekcie, zamiast dochodzić do budujących wniosków otrzymujemy stos nowych pseudomądrości i pseudowartości . Mając dowolne dane można nimi dowolnie żonglować tak, aby dojść do wniosków, które nam pasują. W matematyce takie żonglowanie danymi nie pozwoli rozwiązać zadania. Zgodnie zresztą z założeniem, że jak są dane i są wzory to jest rozwiązanie. W natłoku spraw, pośpiechu dnia należy jednak pamiętać, że istnieją pewne granice rozsądku w szukaniu pewnych związków. Wiadomo wszystkim, że pewne rzeczy SĄ – istnieją. Pewne zjawiska na pewno korelują, ale z drugiej strony nie znaczy to, że wszystkie badane zmienne mają bezpośredni związek z następstwami nowego działania. Pozostaje nam w takim wypadku zachować zdrowy osąd sytuacji, pamiętając że nie wszystko co się dookoła nas dzieje jest ważne. A na pewno nie na tyle, że napędzać dynamicznie nowe zjawiska. Zjawisko przyczynowo-skutkowe a synchroniczność wydarzeń to dwa różne elementy analizy systemu. Warto o tym pamiętać zanim popadnie się w bezmiar absurdu.

Zbieżność nazwisk przypadkowa. Zaproponowane nazwy, miejsca i daty powstały jedynie w wyobraźni wbrew pozorom zdrowego na umyśle autora.

Data: środa, 19 Grudzień, 2018
Autor: Jacek Borawski

Czułość po japońsku czyli już 10 lat…

Data: wtorek, 28 Sierpień, 2018
Autor: Jacek Borawski

Inwestowanie jako pasja

dodałem ten wpis bo po prostu go lubię

Inwestowanie jako pasja

a tu tekst nieprzetworzony niedostosowany do kolumny

Inwestowanie jako pasja

       Rynek finansowy od wielu dziesiątek, czy nawet setek lat fascynuje na całym świecie. Jednych pociąga, innych zaś przeraża. Co sprawia, że  inwestowanie pieniędzy znajduje coraz to nowe rzesze amatorów, wielkich i co ważne szybkich zarobków oraz pomnażania swych fortun? Właściwie decyduje sama świadomość, że wielkość kapitału może zmieniać się bez naszego fizycznego udziału, a tym bardziej fizycznego trudu. W ten oto sposób na rynki finansowe trafiają kapitały tych, którzy postanowili spróbować powiększyć swoje środki. Jedni dokonują tego  w sposób pośredni powierzając je wyspecjalizowanym jednostkom (fundusze inwestycyjne, powiernicze, emerytalne). Inni wybierają wariant bezpośredniej drogi czyli działając samodzielnie. Ci, którzy już tego raz spróbowali doskonale wiedzą, że te same kwoty otrzymane np. z tytułu wynagrodzenia z pracy, a zarobione w ramach inwestowania na giełdzie na ogół „smakują” zupełnie inaczej. W ten sposób rodzi się pasja. Słowo „pasja” posiada różne znaczenia. Pierwsze z nich to namiętność, drugie to gniew, furia, trzecie to cierpienie. Co ciekawe wszystkie pojawiają się na rynkach finansowych. Rzecz jasna, każdy kto po raz pierwszy spotyka się z instytucjami takimi jak giełda pragnąłby w sobie odnaleźć najmniej drugie i trzecie z tych znaczeń. Zresztą o pierwszym z nich inwestor zwłaszcza początkujący świadomie również nie myśli. W końcu chodzi o to, aby zarobić dużo, a najlepiej szybko i bezpiecznie. Tworzeniu pieniędzy zawsze towarzyszy emocja, by nie powiedzieć podnieta. Aby inwestowanie swoich finansów stało się namiętnością należy ten stan najpierw po prostu polubić. Nigdy nie sądziłem, że moja praca zawodowa stanie się moją pasją w dobrym tego słowa znaczeniu. Wybrałem rynek giełdowy, bo tu każdy dzień jest inny i nie do końca przewidywalny. Gdybym kochał spokój i monotonię pewnie wybrałbym okienko w banku lub księgowość. Codziennie napływają na parkiet dziesiątki informacji i na ich podstawie inwestorzy podejmują decyzje. Kupując i sprzedając ustalają kursy transakcji, które potem można odczytać na wykresach. Z pewnością większość ludzi wie, że analizując słupki, świece i linie (rodzaje wykresów) można zwiększyć prawdopodobieństwo wygranej w swoich inwestycjach. Większość wie, ale czy umie to wykorzystać? Czy inwestując wie dlaczego kupiła akcje po takiej a nie innej cenie? Czy ma, na wszelki wypadek, ustalony poziom sprzedaży, gdyby coś poszło nie po naszej myśli? Z odpowiedzią na te pytania chyba byłoby już gorzej. Analiza techniczna to analiza wykresów notowań. Na jej podstawie można spróbować prognozować przyszłe zachowania kursu. Możliwość prognozowania oznacza możliwość wykorzystania tego również do zarobkowania. Analiza wykresów jest w dużej mierze analizą psychiki ludzkiej. Może nie pojedynczego inwestora, lecz masy inwestorów. W ich głowach odbywa się codzienna walka pomiędzy pazernością a strachem. Tak właśnie rysują się wykresy. Przy okazji mówienia i pisania o tym co mnie pasjonuje otrzymuję za to wynagrodzenie. Czy może być w życiu lepsze rozwiązanie? Ale to w końcu nie jest dla mnie najważniejsze – to przecież moja pasja. Giełdy finansowe mają w sobie coś z książki, gdzie każda z sesji, na której obraca się kapitał tworzy kolejną stronę niekończącej się opowieści. W jaki sposób odczytywać sens tej historii. jak odczytywać ślady, które pozostawiają po sobie byki (zwolennicy wzrostów) i niedźwiedzie (zwolennicy spadków)? Czy w ogóle można pośród tej gmatwaniny cokolwiek pojąć? Nie tylko można zrozumieć, ale można też czerpać z tego tytułu działalności całkiem zadowalające profity oraz co wydaje się równie istotne – należną pasji satysfakcję, których osobiście doświadczam. Ale to już temat na inną opowieść.

 

A JAK ktoś odczuwa niedosyt po przeczytaniu – można więcej

https://nazdrowie.pl/temat/jacek-borawski/

 

Data: czwartek, 12 Lipiec, 2018
Autor: Jacek Borawski

F…OR ex

KNF podał że ok 80% graczy forexowych traci z roku na rok. Policzmy zatem ile jest zarobionych po 2 latach.

Dla mnie to oczywiste że 20% z 20%, w ten sposób trzeba liczyć po trzech latach 20% z 4%.

Tak więc moje statystyki prywatne świadczą o tym, że możliwe, że z zysków forexowych utrzymuje się jakieś nie więcej niż 1% rodaków posiadających rachunek – oczywiście myślę o Polakach bo co nas obchodzą inni?

Manuel, w końcu za Odrą chyba jest tak samo? Jest ?

giphy

Czytaj cały artykuł

Strona 5 z6« Pierwsza23456